wtorek, 24 stycznia 2012

Styczeń smutków i radości


Święta i Nowy Rok minęły w tempie iście ekspresowym. A po nich.....nastała szara i smutna rzeczywistość.
Pierwsze tygodnie stycznia opiewają w pracę i całą masę zmartwień rodzinno - osobisto - zawodowych. Nie ma właściwie dnia, w którym nie usłyszałabym czegoś nowego. Kładąc się spać myślę, co mnie jeszcze do cholery spotka w tym styczniu! Ale nie o tym dziś chciałam napisać, bo fakt, że Naród mamy iście sceptyczny nie upoważnia mnie to tego, by na blogu kulinarnym wylewać osobiste żale i rozterki :-)
Zanim jednak o kuchni, muszę podzielić się pewną refleksją, bo oto poza tymi w sumie drobnymi smutkami, styczeń dla mojej Rodziny to czas radości. To w zasadzie od zeszłego roku jeden z najważniejszych miesięcy. Po primo, mała Em. obchodzi w tym roku ćwierćwiecze, po secundo Nasz Kochany Gentelman kończy wyczekiwany Roczek, po tertio mija rok odkąd odebraliśmy nasze wyśnione mieszanie. W zeszłym roku, mniej więcej o tej porze pękałam w szwach biegając po salonach wnętrzarskich, tudzież po brico i szukałam ostatnich elementów do urządzenia mieszania. Kładąc się spać myślałam wówczas o naszym różowym, ślicznym i uśmiechniętym Synku. Dziś siedzę na kanapie, w garnku bulgocze krupnik, a Gentelman nabiera sił w trakcie popołudniowej drzemki.
Przede mną bardzo dużo pracy i to nie tylko na miesiąc styczeń. Ten rok cały zapowiada się pracowity. Muszę mieć zatem dużo siły i zdrowia, by temu sprostać. I myślę tak sobie, że to strasznie fajnie mieć u boku Rodzinę, która wspiera, pomaga, uśmiecha się i ociera łzy, wreszcie której można ugotować garnek krupniku, a Oni stwierdzą, że to najlepszy krupnik, jaki w życiu jedli (Em. dla Ciebie też na jutro zostanie).

Długo mi zeszło z przejściem do meritum :-) Dziś przepis, nie na krupnik, ale na chlebek bananowy. Przepis eks modelki, piszącej lekkim i przyjemnym językiem, uroczej Sophie Dahl, której książkę mam przyjemność posiadać. Próbowałam już Jej wspaniałej zupy szpinakowej z kaszą jęczmienną, a pewnego wieczora przyszła ochota na wypróbowanie chlebka. To prawdziwy hit, przepis, którego nie zostawia się na kiedyś, to przepis który powinno się powtarzać co najmniej raz w miesiącu :-) Polecam!

Chlebek bananowy
*przepis S. Dahl z książki "Apetyczna Panna Dahl"

Składniki:

4 mocno dojrzałe banany
75 g miękkiego masła
200 g cukru trzcinowego
1 jajko, rozmącone
1 łyżka ekstraktu waniliowego
1 łyżeczka sody oczyszczonej
szczypta soli
170 g mąki (można użyć pszennej lub tylko orkiszowej, ja użyłam 100 g mąki pszennej i 70 g
orkiszowej)


Przygotowanie:

Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C.

Banany dokładnie rozgniatamy widelcem w misce, a następnie dodajemy do nich masło, cukier trzcinowy, jajko i ekstrakt waniliowy - całość ucieramy na gładką masę. Dodajemy sodę i sól, a na końcu ostrożnie mąkę.

Foremkę "keksówkę" wykładamy papierem do pieczenia i wlewamy do niej ciasto. Pieczemy przez godzinę w nagrzanym wcześniej piekarniku. Gotowe!

Smacznego :-)

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Noworocznie


Było końcoworocznie, a zatem musi być i Noworocznie :-) Czas płynie nieubłaganie i czy tego chcemy, czy nie mamy już od dwóch dni Rok 2012.
Rok. który przywitałam wespół z Osobami, które kocham i z którymi zabawa zawsze jest udana :-) I choć była nas cała czwórka to bawiliśmy się niczym zastęp zuchów :-) były stroje, makijaże, odświętne stroje, czapeczki, szampan, muzyka, wreszcie było też i jedzenie. I to nie byle jakie, Kuchcik stwierdził stanowczo - u nas Sylwek w tym roku na bogato! MiniNiania dodała natomiast - o to jest dopiero kuchnia fusion!
Na stole królowała bowiem kuchnia od sasa do lasa. Tak przynajmniej prezentowały się przekąski, które zahaczyły o Grecję, Włochy, Niemcy i Japonię, o której więcej za chwilę. Na ciepło było typowo po polsku - czyli kapusta z Wigilii i barszcz, którego de facto nie zjedzono. Innymi słowy - wyżerka była przednia.

Kuchasiowo chciałabym się natomiast pochwalić domowej roboty sushi, które przygotowywałam po raz pierwszy, choć pewnie nie ostatni :-) Za namową Kuchcika, któremu sushi "strasznie się chciało" i małej Em, która sushi "uwielbia" postanowiłam sprawić przyjemność i spróbować własnych sił.
Efekt zaskoczył nas wszystkich, bo sushi wyszło całkiem efektowne i ładne z wyglądu, a do tego smakowało moim koneserom.
Ja stwierdzam natomiast, że nie ma w tym nic trudnego, poza drobnym szczegółem - należy mieć wprawę :-) człowiek taki jak ja, czyli nie mający doświadczenia, jest w stanie przygotować sushi z tą różnicą, że zajmie mu to dwie godziny. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że miałam Wspaniałych Pomagierów i towarzyszy zabawy, przygotowania upłynęły nam w tempie iście ekspresowym, a ja zgodnie z zapowiedzią zdążyłam z otwarciem imprezy tuż po 19 :-)


Zachęcam zatem do spróbowania sushi domowej roboty, zapewniam, że wrażenia i doznania smakowe będą niesamowite, a cała zabawa po prostu bezcenna.....

Sushi

Do przygotowania sushi potrzebne są:
  • mata bambusowa
  • liście alg morskich
  • ryż
  • sos do ryżu
  • wasabi
  • imbir marynowany
  • czarny sezam

Składniki:
  • tuńczyk
  • wędzony łosoś
  • krewetki tygrysie
  • ogórek
  • awokado
  • papryka
  • paluszki krabowe
  • szczypiorek
  • majonez

Przygotowanie:

Na wstępie przygotowujemy ryż do sushi zgodnie z instrukcją podaną na opakowaniu. Ryż ten gotuje się nieco dłużej niż zwykły, a zatem musimy przeznaczyć na to odpowiednio więcej czasu.

Wszystkie składniki najlepiej przygotować wcześniej, umyć, obrać (ogórka, awokado) i pokroić na w miarę równej długości paski.


Klasyczne sushi zawijamy według następującej zasady:

Kładziemy listek nori na środku maty bambusowej. Nakładamy na niego warstwę ryżu pozostawiając na brzegach niewielkie marginesy. W dolnej części układamy składniki.

Rulon zwijamy tak, aby listki nori zamknęły ryż i składniki w środku, a mata pozostała na zewnątrz. Kroimy na 6-7 równych części.

Sushi odwracane zawijamy według następującej zasady:

Najpierw matę bambusową zakrywamy folią. Na nią nakładamy ryż, nori i dopiero pozostałe składniki.

Zawijamy rulon pamiętając o tym, że mata i folia mają pozostać na zewnątrz. Zwinięte sushi dekorujemy sezamem i kroimy na 6-7 części.

W naszych sylwestrowych sushi pojawiły się między innymi takie kompozycje:

Maki - sushi - czyli ogórek, papryka, łosoś lub zamiennie paluszek krabowy

Hoso - maki - czyli ogórek i awokado

California - maki - czyli łosoś, ogórek, awokado, paluszki krabowe, majonez

Inne to były wariacje na temat, czyli np. ogórek, awokado, tuńczyk, szczypiorek lub papryka, ogórek, tuńczyk itd........

Smacznego Nowego Roku :-))

piątek, 30 grudnia 2011

Końcoworocznie




Ten rok nie był zbyt obfity w kuchasiowe wpisy. Działo się tak po części z powodu pojawienia się w naszym domku - jakże uroczego skądinąd - Gentelmana, po drugie natomiast z uwagi na inne, choć już rzecz jasna mniej istotne wydarzenia zawodowo - rodzinne. Tak czy siak jakieś wpisy jednak się pojawiły i to mnie cieszy najbardziej. Oznacza to bowiem, że KuchAsia nadal żyje :-) A no tak! Co więcej, miniNiania i Kuchcik stale wspierają KuchAsię w rozwijaniu pasji i nie pozwalają na popadanie w kuchenną rutynę. I za to Im chwała i wielkie dzięki!

Kuchennie mam wobec siebie Noworoczne postanowienie - będę lepiej i intensywniej gotować :-) W tym roku, jeszcze długo przed Mikołajem zostałam obdarzona wspaniałym sprzętem domowym, który nie tylko ubija, miele, miksuje, wyrabia, ale także sieka, kroi, wyciska, ba nawet gotuje :-) Napawam się tym wspaniałym gadżetem niczym Kuchcik nowym laptopem. W Nowym Roku zamierzam robić domowe makarony, własne sosy, dżemy, soki....... Mój Gentelman wyrasta i próbuje nowych smaków, jestem pełna nadziei, że zechce pomóc Matce, a następnie będzie z zapałem smakował. Przed nami rok kulinarnych wyzwań, w końcu jak długo można żyć cycem Matki?!!

Wam Drodzy Czytelnicy także życzę wielu doznań i to nie tylko kulinarnych, wszak życie nie tylko wokół żarcia się toczy :-) - choć przyznajcie, że bez niego żyć się nie da :-)) inspiruje się, gotujcie, smakujcie, poszukujcie.....będziemy dzielić się doświadczeniami w tym kulinarno - wirtualnym świecie!

Tymczasem, dziś spieszę podzielić się babeczkami cappuccino przygotowanymi w któreś grudniowe popołudnie. Idealnie wilgotne, o wyrazistym posmaku cappuccino, doskonałe z kawą.....Polecam!



Muffinki cappuccino

*przepis z książki "Muffinki", wyd. Świat Książki
** z podanych składników wyszło mi 14 muffinków
*** w oryginalnym przepisie muffinki podaje się z kremem mascarpone, który ja pominęłam

Składniki:
  • 250 g mąki
  • łyżka kakako
  • 2 opakowania cappuccino w proszku (po 12,5 g)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki sody (dałam 1/4)
  • sól
  • jajo
  • 125 g cukru
  • opakowanie cukru waniliowego
  • 80 ml oleju
  • 100 g świeżego twarożku
  • 300 g maślanki (można zastąpić jogurtem naturalnym)
Przygotowanie:

Piekarnik nagrzać do temp. 180 C.

W jednej misce połączyć roztrzepane jajko, cukier, cukier waniliowy, olej, twarożek i maślankę.

W drugiej misie połączyć suche składniki.

Foremkę na muffinki wyłożyć papilotkami, nakładać ciasto do 3/4 wysokości. Piec ok. 15-25 min. na złotobrązowy kolor. Wyjąć z piekarnik i przestudzić.

Muffinki można podawać z kremem mascarpone lub polewą czekoladową, u mnie rozeszły się "na sucho" :-)

Smacznego :-)

niedziela, 18 grudnia 2011

Gentelman, słomiana wdowa i ciasto orzechowo - piernikowe


Spędzamy ten ostatni, przedświąteczny weekend sami z Gentelmanem, nasz Kuchcik wypuścił się na szkolenie i wróci dopiero dziś wieczorem. Z racji trwającego już prawie tydzień przeziębienia małego Gentelmana pozostaje nam siedzenie w domu. Bynajmniej nie jestem z tego powodu specjalnie zła :-) wręcz przeciwnie. Upajamy się własnym towarzystwem, karmimy "garnuszek na klocuszek", śpiewamy piosenki, czytamy bajki, wreszcie także i jemy. Gentelman z właściwą sobie gracją kaszki i przeciery, matka rybkę, świeże bułeczki, a i ciasto się nawet pojawiło. Pierwsze z kolekcji świątecznej. Pyszne, pachnące, aromatyczne i do tego niezwykle szybkie w przygotowaniu. Inspiracją był przepis Liski z dodatku kulinarnego "Smak i Styl" do ostatniego wydania Newsweeka.


Ciasto orzechowo - piernikowe


Składniki:
  • 200 g zmielonych orzechów włoskich
  • 180 g masła o temp. pokojowej
  • 100 g cukru
  • 3 jaja
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki przyprawy do piernika
  • 80 g mąki
  • 1 tabliczka czekolady posiekanej na drobne kawałki (w oryginale czekolada mleczna, ja dałam ciemną z zawartością 76% kakao, do tego nie posiekałam jej drobno, tylko skroiłam na nieco większe kawałki)
  • 1 jabłko starte na tarce (pominęłam)
  • bułka tarta, cukier puder

Przygotowanie:

Piekarnik nagrzać do temp. 180 C.

Okrągłą formę o średnicy 22-24 cm wysmarować masłem i posypać bułką tartą.

Masło zmiksować z cukrem, dodawać po jednym jajku.

Dodać suche składniki i ewentualnie jabłko.

Ciasto przełożyć do formy i wstawić do nagrzanego piekarnika.

Piec ok. 45-50 min.

Ostudzić i oprószyć cukrem pudrem.

Smacznego :-)

wtorek, 13 grudnia 2011

Gotowanie z "dzieckiem u nogi"


Pozostając nadal w temacie mało świątecznych dań chciałabym tym razem podzielić się przepisem (choć to chyba za dużo powiedziane) na szybki makaronowy obiadek. Wiem, że od jakiegoś czasu powtarzam się z tymi szybkimi obiadkami, ale w końcu nie ja jedna gotuje z "dzieckiem u nogi" :-)

Czytam ostatnio mój mikołajkowy podarek w postaci "Apetycznej panny Dahl". Sopie pisze, że gotowania uczy się od kiedy tylko zaczęła trzymać łyżeczkę w ręce. Mój mały Gentelman trzyma moje drewniane łyżki i póki co obija mi piękne lakierowane fronty :-) niemniej, stara się i to się liczy!

Tymczasem, jedno z naszych wspólnych "mini dzieł" :-)

Makaron z krewetkami, cukinią i pomidorkami cherry
* składniki na 2 porcje

Składniki:


2 ząbki czosnku
12 krewetek tygrysich
mała cukinia pokrojona w kosteczkę
kilka pomidorków cherry, przekrojonych na połówki
świeża pietruszka
oliwa z oliwek
sól morska, świeżo zmielony pieprz
odrobina parmezanu do posypania (jak kto lubi)

makaron - rodzaj wedle uznania

Przygotowanie:

Czosnek obrać, pokroić i podsmażyć na oliwie, bacząc by się nie przypalił. Dodać krewetki i dusić razem ok. 4 min. Następnie dodać cukinię pokrojoną w kosteczkę. Doprawić do smaku solą, pieprzem. Dusić wszystko ok. 10 min. Na koniec dodać pomidorki i pietruszkę. Podawać z dowolnym makaronem.

Smacznego :-)


niedziela, 11 grudnia 2011

Nieświąteczna zapiekanka z łososiem i brokułami



Przedświąteczny szał ogarnął na dobre telewizję, czasopisma, witryny sklepowe...coraz częściej i głośniej słychać George'a Michael'a w utworze Last Christmas, w Zetce niezmiennie kuszą wysokimi wygranymi, a przeglądane blogi wprost roją się od świątecznych przepisów. A u nas... jakoś tak mało świątecznie. Z racji tegorocznej przeprowadzki poginęły gdzieś ozdoby świąteczne i tak oto dzisiaj odkurzyłam mały świecznik z Mikołajkiem i kilka świątecznych ściereczek :-) Obiecaliśmy sobie jednak, że z uwagi na Osobę naszego Gentelmana kupimy w tym roku żywą choinkę. Prezenty mamy już wypatrzone w internecie, więc chyba ominie nas szał biegania po sklepach. A i ze świątecznym gotowaniem jeszcze zdążę, wszak Wigilii szykować nie będę :-))

Tymczasem spieszę podzielić się smakiem cudnej ziemniaczano - łososiowej zapiekanki, którą miałam okazję przygotować w zeszły weekend. To świetny, szybki i niezwykle smaczny pomysł na niedzielny obiadek. Cudownie rozpływający się w ustach łosoś, brokuł, otulone ziemniaczkami....najpierw była dokładka, a reszta - odgrzana na kolację, pychotka!



Zapiekanka z łososiem i brokułami
lekko zmodyfikowany przepis Asi, uwzględniłam potrzeby alergików i pominęłam kilka składników

Składniki:

  • 800 g filetu z łososia
  • 600 ml mleka (dla alergików - mleko sojowe, równie smaczne :-)
  • 800 g ziemniaków
  • 40 g masła (u mnie oliwa z oliwek)
  • 200 g porów (białe i jasno zielone części)
  • 40 g mąki pszennej
  • 200 g brokuła
  • sól morska i świeżo zmielony czarny pieprz
  • 2 łyżeczki soku z cytryny (pominęłam, nas cytrusy mocno uczulają :)
  • 2 - 3 łyżki roztopionego masła lub oliwy z oliwek do posmarowania ziemniaków


Przygotowanie:

Z łososia odciąć skórę, opłukać i osuszyć papierowym ręcznikiem. Pesetą wyjąć ości, oprószyć delikatnie solą. Do garnka wlać mleko i włożyć łososia. Zagotować, przewrócić na drugą stronę i zaraz odstawić z ognia. Rybę wyjąć z mleka, położyć na talerzyku i pokroić na mniejsze kawałki. Mleko zachować. Piekarnik nagrzać do 210 stopni.

Ziemniaki obrać i pokroić na cienkie plasterki. Włożyć do garnka z chłodną wodą, doprawić solą i zagotować. Gotować przez około 3 - 4 minuty, następnie odcedzić na sicie.

Na patelni roztopić masło (lub podgrzać oliwę), dodać pokrojone na plasterki pory i dusić na małym ogniu pod przykryciem przez około 3 - 4 minuty. Następnie wsypać mąkę i wymieszać. Wlać mleko (stopniowo, po pół szklanki) delikatnie mieszając. Gotować bez przykrycia na małym ogniu przez około 10 minut, w razie potrzeby dodać więcej mleka lub wody, gdyby sos stał się zbyt gęsty.

Dodać brokuła podzielonego na małe różyczki. Zawartość patelni doprawić solą morską, świeżo zmielonym czarnym pieprzem oraz sokiem z cytryny. Delikatnie wymieszać, po minucie gotowania odstawić z ognia.

Dużą żaroodporną formę posmarować kawałkiem masła, na dnie rozłożyć łososia, wyłożyć zawartość patelni, na wierzchu ułożyć plasterki ziemniaków, tak aby zachodziły na siebie. Ziemniaki posmarować roztopionym masłem lub oliwą i wstawić do nagrzanego piekarnika.

Piec bez przykrycia przez 25 minut, następnie ustawić funkcję grilla i zapiekać jeszcze przez około 10 minut, aż ziemniaki będą ładnie zrumienione (jeśli piekarnik nie ma grilla, zwiększyć temperaturę do maksimum i zapiekać do zrumienienia). Nakładać na podgrzane talerze.

LinkWithin

Blog Widget by LinkWithin